Wniosek o malowanie ścian może uwzględniać także propozycję malowania powierzchni konkretnym rodzajem farby, na przykład tym odpornym na szorowanie, aby łatwiej było utrzymać klatkę schodową w czystości. Pismo z prośbą o malowanie klatki schodowej powinno zostać rozpatrzone w terminie do 30 dni.
3600 zł. Zakres obowiązków: Sprzątanie klatek schodowych. Praca na terenie Gdańsk Wrzeszcz i Oliwa. Praca od poniedziałku do soboty, w godzinach 8-16. Wykształcenie: brak lub niepełne podstawowe Inne wymagania: gotowość do podjęcia pracy. Praca na pełen etat.
W związku z powyższym należy przyjąć, że projektowane przez Panią dobudowanie schodów do oddzielnego wejścia będzie spełniało definicję „przebudowy”, a tym samym znajdzie zastosowanie art. 29 ust. 2 pkt 1b, który wyłącza obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę przy przebudowie budynku mieszkalnego jednorodzinnego.
Osobie, która łamie zakaz palenia grozi na podstawie art. 13 ust. 2 ustawy grzywna do 500 zł. Zgłaszając jednak problem palenia na klatce schodowej na policję bądź straż miejską funkcjonariusze najprawdopodobniej odmówią nałożenia mandatu na sprawcę, bowiem miejsce to nie jest traktowane jako „inne pomieszczenie dostępne do
. Przepisy jasno określają, jakich przedmiotów nie wolno przechowywać w części wspólnej budynków. Jednak zagracone klatki schodowe oraz garaże podziemne nie należą do rzadkości. Wiele osób przymyka oko na problem, co utrudnia pracę służbom ratunkowym i zwiększa ryzyko pożarowe. Kontrole kończą się nie tylko pouczeniem. Jak wynika z opinii ekspertów, w przypadku wielokrotnych i poważnych uchybień, nawet własnościowy lokal może trafić na licytację. Niezdyscyplinowanych mieszkańców powinna również skutecznie odstraszać kara przewidywana za tego typu działanie - areszt do 30 dni lub grzywna do 5 tys. zł. Ewentualna odmowa przyjęcia mandatu skutkować będzie sprawą w sądzie, co dla oznacza dodatkowe koszty. Wózki dziecięce, foteliki samochodowe, rowery, pudła czy stare meble - to tylko przykładowe rzeczy, jakie zalegają w częściach wspólnych budynków. Klatki schodowe oraz garaże podziemne traktowane są niczym wózkownie lub prywatne magazyny. Mieszkańcy, myśląc o własnej wygodzie, często zapominają o bezpieczeństwie. Łamią przepisy, w tym rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Pozostawione przedmioty zazwyczaj pogarszają walory estetyczne nieruchomości, ale też stwarzają dodatkowe utrudnienia. Przekonują się o tym służby ratunkowe podczas interwencji, kiedy dla strażaków czy zespołu lekarskiego liczy się każda sekunda. Klatka schodowa jest główną drogą ewakuacji, a niestety pojawiają się na niej trudne do pokonania bariery. Dodatkowo, niektóre przedmioty znacznie zwiększają zagrożenie pożarowe. - Na klatce schodowej nie wolno umieszczać jakichkolwiek materiałów palnych. To są szafy, stoły, krzesła, fotele, dywany, regały, kartony, sprzęt AGD czy wózki dziecięce. Zabronione jest składowanie przedmiotów gabarytowych oraz innych, np. rowerów, których usytuowanie powodowałoby ograniczenie wymaganej szerokości drogi ewakuacyjnej. Natomiast garaże, w myśl przepisów techniczno-budowlanych, służą wyłącznie do przechowywania i bieżącej obsługi samochodów osobowych. Nie powinny być wykorzystywane do celów magazynowych - informuje st. bryg. Paweł Frątczak, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej. Z kolei radca prawny dr Anna Stępień-Sporek zwraca uwagę na wewnętrzne regulaminy, obowiązujące na terenie danej spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. One w głównej mierze decydują o sposobie korzystania z części wspólnej budynku. Regulacje powinny być zgodne w szczególności z kodeksem cywilnym, ustawą o własności lokali oraz przepisami bezpieczeństwa pożarowego. W praktyce nie ma pozwoleń do przechowywania rzeczy w częściach wspólnych, stanowiących ciągi komunikacyjne. Niemniej jednak zarządca może wyznaczyć odpowiednie miejsce, aby właściciele mieszkań mogli swobodnie przechowywać rowery bądź wózki dziecięce. Rozwiązanie to staje się coraz bardziej popularne, ale brakuje przepisów, które jednoznacznie obligowałyby zarządy wspólnot do tworzenia tego typu pomieszczeń. - Jeśli mieszkańcowi przeszkadzają przedmioty pozostawione w części wspólnej, to powinien skierować sprawę do rozpatrzenia przez wspólnotę. Może też powiadomić Straż Miejską, która ma prawo nałożyć grzywnę lub karę porządkową, w oparciu o przepisy przeciwpożarowe. W tym przypadku prawdopodobnie nie będzie poszukiwany właściciel rzeczy. Ukarana zostanie cała wspólnota, a ta już sama zajmie się znalezieniem winnego. Takie sytuacje oczywiście się zdarzają, choć niezbyt często - tłumaczy Bogdan Kukuła, prezes zarządu Górnośląskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości. Ze statystyk wynika, że Państwowa Straż Pożarna prowadzi corocznie ok. 5 tys. kontroli w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych, co stanowi ok. 8 proc. tego typu działań we wszystkich grupach obiektów. Często przesłanką do ich podjęcia są skargi lokatorów. W trakcie czynności kontrolno-rozpoznawczych stwierdza się kilka tysięcy nieprawidłowości rocznie. Jedne z najczęstszych dotyczą właśnie stanu dróg ewakuacyjnych - ich drożności oraz składowania materiałów palnych. Zwykle porządek jest zaprowadzany natychmiast po wykazaniu uchybień. - Jeśli pozostawienie rzeczy na klatce schodowej nie wywołuje bezpośredniego zagrożenia pożarowego, nie naraża życia i zdrowia ludzi na niebezpieczeństwo, a także nie jest przyczyną znaczących strat materialnych, to konsekwencje są mniej surowe. Zgodnie z art. 82 kodeksu wykroczeń, grozi za to kara aresztu od 5 do 30 dni, nagany lub grzywny w drodze mandatu karnego od 20 do 5 tys. zł. Ale w przypadku, gdy dojdzie do pożaru, odpowiedzialność będzie mierzona w charakterze przestępstwa, opisanego w kodeksie karnym. Za to winny może się spodziewać od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności - wyjaśnia st. bryg. Paweł Frątczak. Wspólnota dysponuje licznymi narzędziami, aby zdyscyplinować mieszkańców. Dr Anna Stępień-Sporek wskazuje, że są to pisemne wezwania do przestrzegania ustalonego porządku, zaniechania naruszeń obowiązujących przepisów prawa i usunięcia przedmiotów z części wspólnych. Jeśli mieszkańcy nie traktują tego poważnie, wówczas zarząd nierzadko nakłada kary finansowe. Właściciele nieruchomości sami je ustalają. Nie ma tzw. "widełek", ale sankcja musi być adekwatna do danej sytuacji. Bardziej skuteczną formą wprowadzenia dyscypliny pozostaje mandat karny wystawiony przez Straż Pożarną. Za niezwykle rzadkie zjawisko należy uznać korzystanie z regulacji przewidzianej w art. 16 ustawy o własności lokali. Daje ona uprawnienie do żądania przez wspólnotę licytacyjnej sprzedaży mieszkania, należącego do problematycznego właściciela. Musi on jednak wykraczać swoim zachowaniem w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi. Ewentualnie czyni uciążliwym korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej. - Zarządca ma bezwzględnie dbać o porządek i czystość nieruchomości. Dobrze, jeśli ustali termin usunięcia przedmiotów z części wspólnej, np. 48 godzin lub 3 dni. Jednak nie ma przepisu, który regulowałby tę kwestię odgórnie. Czas na uporządkowanie może być wskazany przez Straż Miejską czy Straż Pożarną w ramach działań prewencyjnych. Te jednostki bazują na obecnie obowiązujących przepisach oraz na swoich wewnętrznych regulacjach. Zwracają uwagę, jak duże zagrożenie stanowią pozostawione rzeczy i wówczas podejmują ostateczną decyzję. Jeśli dana osoba nie przyjmie mandatu, to sprawa jest kierowana na drogę postępowania sądowego poprzez złożenie wniosku o ukaranie. W takiej sytuacji lokator naraża się na poniesienie kosztów sądowych - stwierdza prezes Kukuła. Natomiast dr Stępień-Sporek podkreśla, że zarządca może potraktować rzeczy jako porzucone i je usunąć, po uprzednim wezwaniu do przywrócenia porządku w częściach wspólnych nieruchomości. Niemniej jednak nie zyskuje prawa do dowolnego dysponowania nimi, a także do ich utylizacji, jeżeli są to przedmioty pierwszej potrzeby bądź wartościowe. Wówczas zarząd zobowiązany jest do sprawowania nad nimi pieczy do czasu wydania ich właścicielowi. Może też zdecydować o przeniesieniu prywatnych przedmiotów w inną część nieruchomości, w której będą mniej uciążliwe. Działania powinny być przeprowadzone w obecności świadków. Należy również spisać stosowny protokół z takich czynności w celach dowodowych. - Zgodnie z ustawą z 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej, odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa na właścicielach obiektu, czyli na zarządzie wspólnoty lub spółdzielni. Jednocześnie należy zastrzec, że realizację obowiązków z tego zakresu mogą oni w całości lub w części przekazać zarządcy lub użytkownikowi. W takiej sytuacji zostaje zawarta odpowiednia umowa cywilnoprawna. Gdyby nie została ona podpisana, odpowiedzialność spoczywa na faktycznie władającym budynkiem, obiektem budowlanym lub danym terenem - podsumowuje st. bryg. Paweł Frątczak.
Choć zarówno kontrowersyjny wyrok sądu w Gliwicach, jak i „dr Google” informują, że zarządca bloku może bez zgody właściciela usunąć z klatki schodowej tzw. materiały gabarytowe, nie zawsze dotyczy to np. rowerów. Mimo to spółdzielnie nierzadko straszą właścicieli jednośladów nawet przepadkiem mienia. Jak reagować? Mieszkańcy bloków często mogą spotkać się z sytuacją, gdy nagle na klatkach schodowych pojawiają się ogłoszenia wzywające właścicieli gabarytów – szafek, wózków, donic z kwiatami, rowerów – do ich usunięcia z korytarzy. Ogłoszeniowa proza albo powołuje się na regulamin spółdzielni/wspólnoty, abo na przepisy przeciwpożarowe – albo na obie regulacje. Przykładowa treść dotycząca roweru: „Ze względu na skargi mieszkańców administracja spółdzielni nakazuje właścicielowi roweru jego natychmiastowe usunięcie z korytarza klatki schodowej. W przypadku nie dostosowania się do powyższego służby gospodarcze spółdzielni usuną go bez możliwości odzyskania.” Są też wersje mówiące o tym, że rower/wózek będzie magazynowany, a kosztem obciążony właściciel. Jeszcze inne „ogłoszenie parafialne”: „Dział eksploatacji (…) zwraca się z uprzejmą prośbą do wszystkich właścicieli mebli, sprzętów i różnych innych przedmiotów wystawionych na klatkach schodowych i korytarzach piwnicznych oraz w parkingu podziemnym o ich usunięcie”. Spółdzielnia straszy, że w przypadku nieusunięcia „będą one wywiezione na wysypisko śmieci, a kosztami wywozu obciążeni ich właściciele”, zaś za usunięcie przedmiotów „zarządca nie będzie ponosić żadnej odpowiedzialności materialnej jak i prawnej”. Jak jest naprawdę? Czy zarządcy nie przesadzają? Za rzeczy pozostawione na korytarzach w bloku odpowiada zarządca i to on musi je usunąć, choć należą do mieszkańców, a nie do niego – stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w kontrowersyjnym wyroku z 12 września 2018 r. Chodziło o obowiązki, jakie nałożył na spółdzielnię komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej. Nakazał usunąć rzeczy (łatwopalne) stojące na korytarzach w bloku od parteru do 10 piętra, bo jego zdaniem zwężały drogi ewakuacyjne – uwaga – „w sposób zmniejszający ich szerokość poniżej 1,2 m albo wysokość poniżej 2,2 m”. Owszem, istnieją przepisy przeciwpożarowe (Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków), ale na ich podstawie nie w każdym przypadku można zakazać np. przypinania rowerów do słupków/krat. W rozporządzeniu czytamy, że lokalizowanie elementów wystroju wnętrz, instalacji i urządzeń jest zabronione jedynie wówczas, gdy: – zmniejszają wymiary drogi ewakuacyjnej poniżej wartości wymaganych w przepisach techniczno-budowlanych – są to materiały palne Czy rower przypięty w korytarzu o szerokości powyżej 2 metrów – lub w dużym holu – będzie tę przestrzeń zmniejszał w sposób niezgodny z przepisami? Nie. Czy jest materiałem palnym? Także trudno o tym mówić w ujęciu całości roweru – bo jest głównie z metalu. Co innego w przypadku szafek, kartonów, dywanów etc. Jest jeszcze art. 12 ustawy o własności lokali (właściciel lokalu ma prawo do współkorzystania z nieruchomości wspólnej zgodnie z jej przeznaczeniem) i art. 13 tejże (właściciel jest obowiązany z nieruchomości wspólnej korzystać w sposób nie utrudniający korzystania przez innych współwłaścicieli oraz współdziałać z nimi w ochronie wspólnego dobra) – ale ten przepis nie jest precyzyjny, bo nigdzie nie znajdziemy wytycznych dotyczących przeznaczenia klatek schodowych i katalogu przedmiotów, które mogą się w nich znajdować, także samo pojęcie „korzystania w sposób nie utrudniający innym” jest uznaniowe i nieprecyzyjne – dla jednych utrudnieniem będzie rower, który zostawia tylko metr przejścia, dla innych także wówczas, gdy zostawia przestrzeń trzymetrową. Są jeszcze regulaminy spółdzielni/wspólnot, które czasem wprost odnoszą się się także do rowerów. Przykład: „Motocykli, motorowerów, rowerów i wózków nie należy przechowywać w klatkach schodowych ani w korytarzach piwnic ze względu na tarasowanie przejść i brudzenie podłóg i ścian„. Czy jeśli przejścia nie tarasują, to samo „brudzenie podłóg i ścian”, i to na dodatek zawarte w wewnętrznym regulaminie, ma dostateczną moc prawną, by komuś bez jego wiedzy wywieźć rower na śmietnik? Naszym zdaniem nie – i w takim przypadku powinno się wezwać policję, że ktoś kradnie – albo ukradł – nam lub komuś – rower. A przy okazji zniszczył też mienie – bo żeby rower zabrać, trzeba z reguły przeciąć linkę/zabezpieczenie. Pamiętajmy też, że regulamin musi być zgodny w szczególności z kodeksem cywilnym, ustawą o własności lokali oraz przepisami bezpieczeństwa pożarowego. Często jednak regulaminy w ogóle nie odnoszą się do kwestii rowerów/wózków na klatkach schodowych, a zarządcy i tak żądają ich usuwania – nie powołując się na żaden przepis. Jeśli wezwiemy policję, oczywiście może się okazać (ale wcale nie musi), że nasz rower albo ograniczył korytarz ewakuacyjny, albo jest przypięty nielegalnie, bo posiada elementy palne (np. opony), więc spółdzielnia mogła go usunąć. Ale w takim przypadku pamiętajmy – prawo działa w dwie strony – i również spółdzielnia/wspólnota zarządzająca budynkiem może zostać zobowiązana przez straż pożarną do dopełnienia własnych obowiązków – a często budynki są nieprawidłowo oznakowane lub okazuje się, że muszą być przebudowane, bo nie spełniają aktualnych norm przeciwpożarowych. Jak Kuba Bogu, tak… Albo inna sytuacja: skoro przepisy przeciwpożarowe zabraniają trzymania na klatkach schodowych materiałów palnych, co z wycieraczkami? Przecież stanowią zagrożenie – a nogi można wycierać w swoim mieszkaniu, a nie na korytarzu – prawda? Dlaczego straż pożarna nie wystawia mandatów administratorom właśnie za wycieraczki??? Jeśli ktoś miał podobny przypadek i np. wzywał policję – piszcie na adres wydawnictwo@ – chętnie dowiemy się i być może opiszemy, jak taka interwencja wyglądała i się skończyła. Na koniec warto zacytować st. bryg. Pawła Frątczaka, rzecznika prasowego Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, który w serwisie wyjaśniał, że „na klatce schodowej nie wolno umieszczać jakichkolwiek materiałów palnych”. Wymienił szafy, stoły, krzesła, fotele, dywany, regały, kartony, sprzęt AGD czy wózki dziecięce. „Zabronione jest składowanie przedmiotów gabarytowych oraz innych, np. rowerów, których usytuowanie powodowałoby ograniczenie wymaganej szerokości drogi ewakuacyjnej” – zaznaczył. Rozsądkowe i logiczne prawnie podejście ma też Dariusz Urbaniak, szef działu obsługi osiedla warszawskiej spółdzielni na Ursynowie SMB „Jary”. W serwisie przyznaje: „W czasie kontroli pod względem bezpieczeństwa ustalono, że można trzymać rower na klatce, jeżeli nie blokuje drogi ewakuacyjnej. Jeśli nie ma żadnych zaburzeń w ruchu i komunikacji pozostałych mieszkańców, nie robimy z tego problemu”. Reasumując – naszym zdaniem – jeśli rower nie ogranicza szerokości drogi ewakuacyjnej, bo klatka jest szeroka – albo zwyczajnie stoi na jej samym końcu – zarządca nie ma podstaw, by usunąć nasz jednoślad.
pismo o uprzątnięcie klatki schodowej